Kolana się sypią. Układ pokarmowy się sypie. Gorąco, jak w piekle, a mój organizm znosi to słabo.
Permanentne przetrenowanie chyba w końcu nadeszło...odgrażali się,odgrażali, krakali, no i wykrakali. Pogoda im pomogła. No nic. Zacisnąć zęby i do przodu, byle tylko nie zejść.
Jutro rehabilitacja i ostatnia konsultacja w tym mieście przed operacją - albo albo. W następnym tygodniu badania, kolejna konsultacja i ostateczna. Ale prawdopodobnie wyślą mnie pod nóż.
Trąbią w tv, że przed nami dwa najgorętsze dni tego lata. Na samą myśl....się boję. Jakoś trzeba się "zabezpieczyć" chłodem. Lody? No fajnie ale....te węgle niezdrowe, które podbiją mi tylko bez sensu ciśnienie, te puste kalorie, trans i dzikie węże. Musiałam coś wymyślić. Wymyśliłam!
Przepis? Arcyprosty, znajdziecie na Pro Fit Body - fit lody.
Zdjęcie wrzucę też tutaj z przepisem, no bo a nóż, łyżka, widelec, ktoś nie posiada fejsunia...
Każda z porcji ma:
3 czubate łyżeczki serka wiejskiego
3 łyżeczki chudego twarogu.
Do jednej dodałam 1/2 małego banana, a do drugiej 1/2 brzoskwini.
Wszystko zmiksowałam w miseczkach i wrzuciłam do zamrażarki do schłodzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz