czwartek, 27 czerwca 2013

Low carb

Pierwszy post marudera - jestem 10 dzień na lowc carbie i tupię z podniecenia nogami, jak mały dzieciak, bo jutro mój cheat meal. Radość nieopisana, jakby to był mój pierwszy cheat w życiu.
Jestem zła, zmęczona, obolała, bo regeneracja potreningowa nie idzie tak,jak powinna. Rozdrażniona baba ze mnie, bo przez 10 bitych dni miałam 20g węgli na dobę, bo nie mogłam zjeść owoców, nie wspominając o słodyczach, bo przygotowywanie czegokolwiek w kuchni zaczynałam od wyciągnięcia wagi, kalkulatora i zeszytu, w którym zapisywałam gramy i kalorie. ALe jutro, już JUTRO!!!

No ale do rzeczy, o co chodzi z tym moim całym low carbem. Założenia są proste 2-2,5g białka/kg.m.c, 20-30g węglowodanów i reszta to tłuszcze. Wszystko w ramach DWE czyli Dziennego Wydatku energetycznego. Czasami ucina się kalorie i zostawia tylko PPM czyli Podstawową Przemianę Materii. O dziwo to drugie zimą znosiłam lepiej, niż teraz latem z DWE. o.O
Białka - warto zadbać, by było 50/50, jeśli chodzi o źródło pochodzenia, co jest trudne, bo zazwyczaj białko z roślin,to też węgle. Tłuszcze - nie chodzi o to, by jeść łyżką masło albo kieliszkami pić olej, nie ma tak pięknie. Tu wszystko tyczy się tych zdrowszych,pochodzących w szczególności z ryb, bogatych w kwasy Omega.
Przy całej diecie trzeba pamiętać o antyoksydantach czyli produktach, które pomagają nam "w walce" z obciążeniem organizmu, jakie - nie ukrywajmy- serwujemy mu przy zwiększonej ilości tłuszczu i skromnej podaży węgli. Pomidory, ogórki, rzodkiewki, sałata, szpinak, kapusta kiszona, wszystkie zielone - pochłaniać na potęgę.

Co,po co i na co z tymi PPM i DWE później.

Noł eksjkiuses i na trening!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz